środa, 12 września 2012

Idea Bank się broni

Po moim wczorajszym wpisie na temat najnowszej oferty bezzwrotnej pożyczki Idea Banku, zadzwonił do mnie rozżalony przedstawiciel tej instytucji twierdząc, że mój post jest krzywdzący dla banku. Stwierdził, że nigdzie w materiałach promocyjnych bezzwrotnej pożyczki nie podkreśla się, iż jest to tani sposób finansowania, więc moje wyliczenia a propos kosztów są ni przypiął ni przyłatał. Stwierdził, że pożyczka musi być droga, bo wiąże się z dużym ryzykiem – jest udzielana nowo-powstałym firmom, które często bankrutują i pieniędzy nie spłacają, oraz że jest niezabezpieczona. A o tym, że to oferta wyjątkowa, ma świadczyć fakt, że to jedyna możliwość finansowania dla nowych firm bez zabezpieczenia, dostępna na rynku w takiej wysokości, czyli do 15 tys. zł.
Nie spieram się o to, że udzielanie takiej pożyczki na większą skalę to hop siup, że bank nie ryzykuje i że większość konkurentów ma lepszą ofertę. Fakt, tylko kilka instytucji u nas jest zdecydowanych pożyczać pieniądze świeżynkom, firmom, które dopiero co zostały zarejestrowane. I chwała Idea Bankowi, że taki produkt w swojej ofercie w ogóle ma. Desperaci, potrzebujący kasy „na gwałt”, nie są zupełnie bez szans na kredyt.
Nie zmienia to jednak faktu, że kilka innych banków też kredytuje nowicjuszy, i to taniej niż Idea. Dla niedowiarków podaję przykłady. Bank Pekao ma kredyt dla nowych przedsiębiorców w wysokości maks. 20 tys. zł. Nie wymaga zabezpieczenia, bo ma bezpłatne poręczenie z Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego. Oprocentowanie wynosi tyle co Wibor plus marża banku w wysokości maks. 9,5 proc., co na dziś daje finalnie ok. 14,5 proc. Podobny produkt, także z poręczeniem EFI, ma FM Bank. Tu oprocentowanie też oparte jest o stopę Wibor, i powiększone o marżę min. 5 proc. Może więc być nawet taniej niż w Pekao.
Już słyszę te zarzuty, że Idea poręczenia z EFI nie ma. Może i tak, ale klienta średnio to interesuje. Poza tym na rynku można uzyskać tańsze od „ideowych” kredyty w bankach, które z poręczeń EFI nie korzystają. Mam tu na myśli np. ofertę mBanku. Przyznaję, że nie zawsze uzyskanie takiego finansowania musi być łatwe, a wręcz przeciwnie, ale mimo wszystko jest realne. Więc nie trafionym jest argument, że oferta Idea Banku jest wyjątkowa a nawet jedyna na rynku.
Poza tym mam pretensję do Idea Banku nie o to, że oferuje drogą pożyczkę, bo ktoś, kto się na jej zaciągnięcie decyduje chyba wie, co robi. Chodzi mi o to, że Idea mami klientów iż jest to pożyczka bezzwrotna. Za to pobiera premię, w postaci wysokich odsetek, co powoduje, że suma kosztów obsługi zadłużenia, dla opisanego przeze mnie wczoraj przykładu, jest o ok. 2 tys. zł większa, niż dla porównywalnych pożyczek u konkurencji, która kapitała nie umarza. Więc jest to ściema, że to pożyczka bezzwrotna. To tylko taki sprytny chwyt marketingowy. Tymczasem ryzyko, że na koniec przedsiębiorca będzie musiał oddać jednak kapitał, jest bardzo duże. A wtedy koszt obsługi pożyczki będzie o rząd wielkości wyższy, niż proponuje konkurencja. Ja po prostu zwróciłem na to uwagę a celem mojego wpisu było uprzedzenie o tym potencjalnych klientów Idea Banku. Bo obawiam się że doradcy tej instytucji akurat na ten aspekt sprzedawanego przez siebie produktu nie będą zwracać szczególnej uwagi podczas rozmów ze swoimi klientami.

2 komentarze:

  1. Samcikowi powolutku rośnie konkurencja. Dobry tekst Panie Jacku.

    OdpowiedzUsuń
  2. podczas rozmów ze swoimi klientami będą oszukiwać ,trzeba to nazwać po imieniu.

    OdpowiedzUsuń