wtorek, 16 października 2012

Bankowcy docenili Uryniuka

Tak, tak, będę się chwalił. Ale musicie mi to wybaczyć. Nie każdego dnia przecież zostaje się dziennikarzem roku. Jeżeli jeszcze nie domyślacie się o co chodzi to śpieszę donieść, że Kapituła VII Kongresu Gospodarki Elektronicznej uhonorowała mnie takim tytułem. Znalazłem się w doborowym towarzystwie, bo wcześniej tytuł taki otrzymali Michał Macierzyński, niegdyś dziennikarz Bankier.pl a obecnie dyrektor Biura Innowacji w PKO BP i Maciek Samcik, bloger i redaktor Gazety Wyborczej.
Zdaję sobie sprawę, że części z Was nazwa tego kongresu niewiele powie. Gwoli wyjaśnienia informuję więc, że organizatorem całego przedsięwzięcia jest Związek Banków Polskich, czyli oględnie mówiąc przedstawiciele naszych banków. Biorąc pod uwagę fakt, że w swoich tekstach w Dzienniku Gazecie Prawnej oraz we wpisach na tym blogu często negatywnie odnosiłem się do niektórych decyzji podejmowanych przez te instytucje, takie wyróżnienie zyskuje na wartości. Zatem dziękuję niniejszym za dostrzeżenie i docenienie mojej pracy. Muszę przyznać, że to pierwsze tego rodzaju wyróżnienie w moim życiu, więc tym bardziej jest mi miło. Mam nadzieję, że bankowcom nie wydaje się, że mnie tym honorem kupili i teraz już nie będę piętnował ich głupich pomysłów. Jeżeli tak myślą, to muszę Ich zawieźć a Was jednocześnie zapewnić, że cały czas mam zamiar wytykać bankowcom pomyłki i chwalić te ich decyzje, które na to zasługują.

poniedziałek, 15 października 2012

Słabe to pierwsze NFC, byle do czwartku

mBank i Orange zaprezentowały dziś nową usługę opartą o technologię NFC – Orange Cash. Sprawdziły się moje wcześniejsze nieoficjalne doniesienia, że będą z niej mogli korzystać tylko użytkownicy płatniczych kart przedpłaconych mBanku. Szefowie sieci komórkowej tłumaczyli, że to ze względów bezpieczeństwa. Z badań wyszło im, że duża część ludzi, w obawie o kradzież pieniędzy, w ogóle boi się zbliżeniowo płacić, więc tym bardziej będzie miała opór przed płaceniem telefonem. Ograniczenie potencjalnej straty tylko do wysokości środków przelanych na kartę przedpłaconą ma ten strach przełamać. Ponadto oferta ograniczona jest tylko do klientów abonamentowych Orange, a więc posiadacze tzw. telefonów na kartę nie będą mogli z niej się cieszyć.
W ofercie Orange ma być na początek 9 modeli telefonów z zainstalowanym modułem NFC, m.in. od Samsunga, Nokii, BlackBerry i Sony. Wszystko to aparaty dość drogie, ale ich oferta ma się rozszerzać. Jak zadeklarował prezes Orange Polska, NFC już od dziś jest dostępne dla klientów. Na razie w przedsprzedaży internetowej. Do salonów naziemnych smartfony z tą funkcją mają trafić za tydzień.
Zaprezentowane wczoraj rozwiązanie ma trochę wad. Po pierwsze nie oferuje żadnej aplikacji na telefon, umożliwiającej np. podglądanie historii transakcji czy choćby salda na karcie. Odpowiednie oprogramowanie pojawi się dopiero w grudniu tego roku. Do tego czasu, aby sprawdzić ile aktualnie znajduje się pieniędzy na karcie, trzeba ją zarejestrować w internetowym systemie iBRE i zaglądać do sieci. Na osłodę ktoś, kto się na to zdecyduje, dostanie od mBanku premię w wysokości 15 zł. Może ją zwiększyć o dodatkowe 150 zł, jeżeli założy eKonto i z tego rachunku doładowywać będzie kartę, zainstalowaną w telefonie. Wtedy mBank będzie przez trzy miesiące zwracał mu połowę wartości doładowania, maksymalnie 50 zł miesięcznie.
Orange Cash jest więc rozwiązaniem przejściowym między kartą zbliżeniową a prawdziwym NFC. Może się sprawdzić jako sposób na wypłatę dla dzieci kieszonkowego, ale tylko pod warunkiem, że oferta aparatów będzie rozszerzona o tańsze modele. Większość klientów mBanku na pewno nie będzie nią zainteresowana. Zwłaszcza, że już we czwartek do ręki mogą dostać coś znacznie lepszego.
To właśnie tego dnia swoje rozwiązanie chce zaprezentować T-Mobile. Jak udało mi się dowiedzieć, w prezentacji wezmą udział, oprócz szefów sieci, także przedstawiciele BRE, Millennium, Polbanku i Citi Handlowego, czyli czterech banków, które jednocześnie uruchomią NFC z T-Mobile. Sieć ta ma zaoferować aplikację przypominającą Google Wallet. Będzie można podpiąć do niej jedną lub więcej kart debetowych lub kredytowych a w przyszłości także inne dokumenty, np. karnet na basen czy dowód osobisty itp. Na razie nie wiadomo, czy za NFC w T-Mobile będzie trzeba dodatkowo płacić. Bankowcy deklarują, że ze swojej strony nie będą pobierać dodatkowych prowizji. Start usługi przewidziany jest na początek listopada.

niedziela, 14 października 2012

Banki stracą pół miliona zł dziennie

Wielokrotnie zastanawiałem się, dlaczego banki z takim oporem wdrażają przelewy natychmiastowe. Krajowa Izba Rozliczeniowa system do obsługi tego rozwiązania uruchomiła już kilka miesięcy temu ale na razie przystąpiły do niego tylko cztery instytucje: BRE, Śląski, Meritum i Millennium. Z tego co wiem w tym roku grono to powiększy się o jeszcze dwa podmioty – BZ WBK i Alior.
Oficjalne zwłokę we wprowadzaniu nowej usługi banki argumentują brakiem czasu i budżetu na przystosowanie do niej swojego oprogramowania. Niedawno pisałem, że prywatna spółka Blue Media uruchamia konkurencyjny dla KIR-u system Blue Cash. Jej szansą na wygranie konkurencji z izbą jest właśnie fakt, że nie wymaga od banków tak wielu działań przygotowawczych.
Wydaje mi się, że jest jeszcze jedna przyczyna wzbraniania się przed szybkimi przelewami. W ubiegłym tygodniu byłem w Krakowie na międzynarodowej konferencji europejskich izb rozliczeniowych. Miałem okazję rozmawiać z ekspertami z naszego kraju i z zagranicy. I wyłonił mi się obraz polskich banków, które wcale nie chcą mieć szybkich przelewów, bo stracą na tym pieniądze, i to całkiem niemałe. Dlaczego?
Nie jest tajemnicą, że dziś bankowcy zarabiają na przetrzymywaniu środków swoich klientów. Jeżeli ktoś zleci przelew jednego dnia wieczorem, środki od razu znikają z jego konta, ale do nadawcy wychodzą dopiero następnego dnia po godz. 11. Tak działa tradycyjny system Elixir. Przez te kilkanaście godzin bank może kasą obracać i zarabiać na tym niezłe pieniądze. Mówi się, że nawet pół miliona złotych na dobę. Niezły zysk, co nie?
Nie dziwi więc opór przed wprowadzaniem nowej usługi. Pozostaje mieć nadzieję, że konkurencja wymusi na instytucjach udostępnienie szybkich przelewów, bo te w wielu sytuacjach po prostu się przydają. W Wielkiej Brytanii, gdzie przelewy natychmiastowe wystartowały kilka lat temu, już kilkanaście procent operacji wykonywanych przez klientów indywidualnych to transakcje ekspresowe.

sobota, 13 października 2012

mBank ogłasza start NFC

Zdają się potwierdzać moje informacje o tym, że to Orange jako pierwsza w Polsce sieć komórkowa wprowadzi NFC, czyli możliwość zintegrowania karty płatniczej z kartą SIM smartfona. Wcześniej wydawało się, że liderem w tym wyścigu jest T-Mobile, które kilka miesięcy temu z wielkim hukiem podpisało umowę o współpracy w tym zakresie z organizacją MasterCard. Wtedy start nowej usługi zapowiedziano na koniec lata. To się jednak nie udało z powodów, które wyjaśniłem w poście z 29 września.
Tymczasem prace nad wdrożeniem nowego modelu płatności znacznie przyspieszyły w Orange. Na poniedziałek zapowiedziano konferencję prasową z udziałem szefów tej sieci, BRE Banku i MasterCard, na której ma zostać ogłoszona data uruchomienia nowej usługi. Jak powiedziano mi w biurze prasowym BRE, który jest właścicielem m.in. mBanku, instytucja ta jako jedyna ma umowę z Orange, umożliwiającą oferowanie NFC. Niestety, na razie nie będzie można podpiąć pod komórkę karty debetowej a jedynie kartę płatniczą typu pre paid. Pewnie dlatego specjalistom z Orange udało się we wdrażaniu nowej usługi dogonić T-Mobile, które zamierza umożliwić swoim klientom integrację z SIM-em debetówki. A to wymaga trochę więcej zachodu i czasu.
Zresztą nie jest do końca przesądzone, że Orange bitwę o pierwszeństwo we wprowadzaniu nowej technologii już wygrała. W poniedziałek poznamy jedynie datę startu nowej usługi. Nie jest więc wykluczone, że T-Mobile jest równie zaawansowane w swoich pracach nad NFC i wystartuje ze swoim rozwiązaniem w tym samym czasie. Ponoć obie firmy uruchomią NFC tego samego dnia lub co najwyżej w kilku dniowym odstępie. Jasne jest jedynie, że z punktu widzenia marketingowego Orange ograło T-Mobile, ogłaszając start płatności zbliżeniowych przed nim. Klienci będą mieli do wyboru dwa modele telefonów, które takie transakcje umożliwiają. Pierwszy z nich to znany mi z testów Samsung Galaxy SIII. A drugi to jeden z nowych modeli Nokii. Więcej szczegółów na temat NFC w Orange i mBanku postaram się napisać w poniedziałek.

piątek, 12 października 2012

Wojna fundacji na raporty

Nie dalej jak trzy dni temu Fundacja Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego, znana z walki o obniżenie prowizji interchange, zorganizowała konferencję prasową, na której zapowiedziała rychłe przedstawienie wyników pewnego badania. Ma ono dowodzić, jak dużo w naszym kraju kosztuje obsługa kart płatniczych na tle kosztów obsługi gotówki. Sondaż, zainicjowany przez FROB, ma patronat Narodowego Banku Polskiego, a przeprowadzany jest przez specjalistów z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego i firmy Millward Brown SMG/KRC.
Według mnie jest oczywistością, że dziś właściciele sklepów płacą dużo mniej za obsługę gotówki niż za przyjmowanie transakcji kartami. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy przychodzi to wszystko pokazać na konkretnych liczbach i dla całego rynku. Moim skromnym zdaniem jest to niewykonalne. I żadnym specjalistom nie uda się tego badania przeprowadzić tak, by nikt do wyników ich pracy nie mógł się przyczepić. Dotyczy to także sondażu, o którym piszę, zwłaszcza, że sama jego metodologia ma już luki. Nie uwzględnia choćby wpływu rozpoczęcia akceptacji płatności kartą na zwiększenie obrotów w placówkach handlowych. Badanie nie bierze też pod uwagę, że dziś obsługa kasowa, przede wszystkim dla dużych firm, oferowana jest przez banki jako gratis w pakiecie większej liczby usług finansowych. Gdyby urealnić jej koszt, a do tego w rzeczywistości może dojść już niedługo, na pewno będzie on sporo wyższy, niż przyjęto w badaniu. Obawiam się zatem, że końcowy raport z sondażu, który mamy poznać pod koniec przyszłego miesiąca, od razu znajdzie się w ogniu krytyki przeciwników ustawowego ścięcia interchange, z MasterCardem w pierwszym szeregu.
Tymczasem już w poniedziałek nieznana mi dotąd Fundacja im. Pułaskiego organizuje konferencję, na której ma przedstawić inny raport, tym razem o zgubnym wpływie regulacji na rynek kart, z jakim ponoć zetknęła się Hiszpania pod koniec ubiegłej dekady. Coś mi tu pachnie pozakulisowym działaniem MasterCarda. Nie chcę dezawuować Fundacji im. Pułaskiego. To, że ja jej nie znam nie znaczy przecież, że jest mało znana i że jej opinie nie mają wartości. Jednak szperając w internecie z łatwością można się zorientować, że dotychczas fundacja ta zajmowała się przede wszystkimi kwestiami polityki międzynarodowej. Skąd tu nagle zainteresowanie rynkiem kart?
Ponadto udowadnianie zgubnego wpływu regulacji hiszpańskim przykładem, to ulubione zajęcie MasterCarda, który do tej pory sprzeciwia się jakiejkolwiek ingerencji władzy w oligopol na rynku transakcji kartowych. Skojarzenia nasuwają się więc same.
Wybieram się na poniedziałkową konferencję Fundacji im. Pułaskiego. Jestem ciekaw odpowiedzi jej przedstawicieli na kilka niewygodnych pytań, które mogą paść. Jeżeli dowiem się czegoś ciekawego, na pewno napiszę.